Uwielbiam miasto nocą, dlatego tak zachwycił mnie Xi'an po zmroku. Ten moment, kiedy robi się ciemno, ulice nie są już tak przepełnione, ale wciąż tętnią życiem. Xi'an wieczorami pulsuje i zachęca kuszącymi zapachami świeżo przygotowanego jedzenia, śmiechem ludzi zmierzających do barów oraz neonami rozświetlającymi całe ulice.
Pomysłów na spędzenie nocy poza domem jest mnóstwo, a to jedna z przyczyn mojej ogromnej miłości do metropolii. Wieczorne spacery z aparatem w dłoni i brakiem planu należą do ulubionych, ponieważ jeszcze nigdy się nie rozczarowałam. Wychodzimy z przyjaciółmi z jedną myślą, chcemy dobrych zdjęć i jeszcze lepszej zabawy i zawsze trafiamy na nieodkrytą przez nas wcześniej część miasta, małe uliczki pełne pysznego jedzenia i fascynujące osobowości.Alternatywa to organizowane cyklicznie przez Akademię Muzyczną koncerty guzhenga-chińskiego instrumentu szarpanego, które są prawdziwą ucztą także dla oczu. Piękne Chinki wystrojone w eleganckie suknie i delikatne dłonie tańczące nad instrumentem.
Już we wcześniejszym poście wspominałam, że żywimy się dosłownie na ulicy, gdzie zawsze rozstawione są stragany i wózki z jedzeniem, także w nocy. Dlatego też widok młodych ludzi, siedzących na krzesełkach dla przedszkolaków, ustawionych pod klubem o czwartej rano i zajadających się makaronem, jest codziennością. Tego zdecydowanie brakuje w Polsce, gdzie o tej porze dostać można jedynie kebab.
Pozostając przy temacie klubów, pozwolę sobie na zamieszczenie skrótowego przewodniczka małego imprezowicza. Zabawę najczęściej zaczynamy w Helen's bar, czyli barze, w którym spotyka się co piątek hermetyczny światek zagranicznych studentów. Po trzech miesiącach pobytu w Xi'anie, nie było sytuacji, żebym nie spotkała kogoś znajomego w tym miejscu. Tutaj też łapie się mnóstwo kontaktów.
3 Carats to podobne do Helen's bar lecz zdecydowanie bardziej ekskluzywne miejsce. Pierwsza przypadkowa wizyta pozwoliła mi odkryć, że w piątki serwowany jest darmowy alkohol dla obcokrajowców. Zabieg ten, stosowany przez wiele klubów, zwłaszcza tych próbujących się dopiero wypromować, przyciąga nie tylko zagranicznych gości, ale także Chińczyków zainteresowanych popularnością tego miejsca wśród cudzoziemców. I tutaj ponownie poruszamy kwestię białej twarzy. Gdy pierwszy raz przekroczyłyśmy próg 3 Carats, wracałyśmy właśnie z wieczornego spaceru z aparatami fotograficznymi, ubrane w dresy. Pomimo tego, jak bardzo niewyjściowo wyglądałyśmy, a jak bardzo luksusowe jest to miejsce, zaraz znalazł się przy naszym boku kelner z drinkami i pytaniem, czego jeszcze potrzebujemy.
Nieważne, gdzie zaczniemy zabawę, i tak najczęściej kończy się ona w Salsie-prawdopodobnie najbardziej znanym klubie w Xi'anie. Przychodzą tu wszyscy, a głównym celem jest parkiet. Jednak dopiero koło czwartej nad ranem, kiedy to puszczana jest dobra muzyka, a większość natarczywych Chińczyków wróciła już do domu, ludzie bawią się najlepiej. Takie miejsca jak Salsa lub Fantasy club to dla mnie, jako początkującego sinologa zainteresowanego kulturą Chin, także okazja na zaobserwowanie zachowania młodych Chińczyków i Chinek, które momentami jest na tyle zaskakujące dla osoby wychowanej w innej kulturze, że poświęcę mu osobny wpis na blogu.
Ważnym aspektem nocnego życia, nie tylko w Xi'anie, ale w całych Chinach jest karaoke. Wielka popularność tej formy rozrywki, która zawładnęła Azją w ostatnim czasie, przejawia się w dziesiątkach ogromnych neonów z napisami KTV, które mijam każdego dnia na ulicy.Zamknięte pomieszczenia, w których możesz razem z przyjaciółmi śpiewać znane, popowe piosenki, to także miejsce rozwijającej się prostytucji. Niektóre kluby oferują bowiem towarzystwo pań, którym można zapłacić za wspólne picie i tańczenie, ale to jedynie oficjalna wersja, bo, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, każdy wie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz